'That day, I woke up and put on my 27th dress. I went to a wedding where no one asked me to hold the bouquet, fold a place card or hold their dress while they peed. Everything was perfect. And I didn't care... because right then the only things thah mattered was the person waiting for me at the end of the aisle. And he was looking at me the way I'd always hoped.'
27 dresses
Co więcej mówić. Od zawsze byłam wielką fanką ślubów. Od zawsze w sercu byłam delikatną dziewczynką marzącą o swoim księciu na białym rumaku, o pięknym, wielkim ślubie jak z bajki. O happy endzie. Ale tak naprawdę, czy ja jedna? Każda z nas, nawet jeśli się do tego nie przyznaje, gdzieś głęboko marzy o tym, żeby móc trzymać ukochaną osobę na rękę, żeby móc patrzeć jej w oczy i widzieć to samo uczucie, które płynie jej samej z serca, żeby na starość móc usiąść razem na ganku w bujnych fotelach i powiedzieć 'jestem szczęśliwa, że mam Ciebie'.
Zakładam tego bloga by dać upust swojej ślubowej wyobraźni i szaleństwu. Znajdziecie tu moje własne przemyślenia, marzenia, ale przede wszystkim mnóstwo zdjęć znalezionych w internecie, w gazetach, na temat ślubów, weseli. Będą całe kolekcje sukien ślubnych, stylizacje weselne, a nawet ślubna 'kuchnia'. Wszystkiego po trochu.
Tak naprawdę, nie zakładam tego bloga, żeby był wielką skarbnicą wiedzy nt. ślubów, ale raczej moim spojrzeniem na to co piękne i niepowtarzalne.
